Ceny nowych pojazdów w salonach wystrzeliły w kosmos, a marzenia o aucie prosto z fabryki wydają się dzisiaj zarezerwowane tylko dla najbogatszych. Sytuacja zmusza rodaków do szukania dróg na skróty. Najnowszy, letni raport przygotowany przez Santander Consumer Multirent obnaża nowe nawyki zmotoryzowanych Polaków. Zamiast oszczędzać przez dekadę na tradycyjny zakup, kierowcy masowo przerzucają się na wynajem długoterminowy. Powód jest zaskakujący – nie chodzi o prestiż, ale o dostęp do luksusowej technologii i wygody. Sprawdź, czy i Tobie opłaca się przerzucić na leasing.
Z tego artykułu dowiesz się:
1. Główne dane statystyczne od IBRiS
2. Pogoń za najświeższą technologią i systemami
3. Jakie roczniki kierowców łapią się na abonament?
4. Podział rynku i niechęć do obcego kapitału
5. Zwykły, bezpieczny standard wygrywa z luksusem
6. Wnioski o finansowaniu współczesnego garażu
Transformacja w myśleniu polskich uczestników ruchu drogowego nabiera niezwykłego tempa. Tradycyjna duma z posiadania w garażu dziesięcioletniego, acz własnego pojazdu, nierzadko okupionego drogim kredytem, coraz szybciej przegrywa z zachodnim, bardzo użytecznym modelem abonamentowym. Aż 31 procent zdeklarowanych w ankiecie uczestników ruchu z czystym sumieniem rozpatruje leasing i abonament flotowy jako główną alternatywę na częstszą wymianę generacyjną wózka z podjazdu.
Ten bardzo dynamiczny pogląd oparto na reprezentatywnym i rzetelnym materiale zgromadzonym przez analityków z grupy badawczej IBRiS (w połowie czerwca 2026 roku dla marki Santander Consumer Multirent, próbka liczyła okrągły tysiąc badanych dusz). Jak pokazują słupki statystyczne, współczesny klient coraz grubszą kreską kreśli różnicę między gołą ratą a bezpieczeństwem wynikającym ze stale nowej bryły.
Główne dane statystyczne od IBRiS
Jeżeli sądzisz, że o pojeździe na „obcych blachach” marzy tylko młody pracownik korporacji, statystyka szybko wyprowadzi Cię z ogromnego błędu:
- Aż 31 proc. osób trzymających kierownicę z ogromną nadzieją uważa, że model finansowania najmowego otwiera niesamowite szanse na odświeżenie domowego pojazdu o naszpikowany nowinkami cud techniki zaledwie co 3 lata.
- Grupą zdeklarowanych wrogów, negujących sens płacenia „za niczyje”, jest dzisiaj blisko 29 proc. ankietowanego narodu.
- Do odrzucających tak zwaną formę „car sharingu” na 3 lata zalicza się dalsze, miękkie 27 proc. wątpiących w sens tego finansowania.
- Największymi entuzjastami jeżdżenia z pakietem „all inclusive” bez obaw o warsztaty jest pokolenie doświadczone wiekowo, ujęte w ramach od 50 do 59 lat.
- Polacy preferują auta bezpieczne z najnowszym standardem systemów chroniących od stłuczki, zrzucając sportowy luksus i moc w silniku na sam szary, ostateczny koniec zapytań u dilera.
Pogoń za najświeższą technologią i systemami
Wyciągając kwintesencję z przygotowanego dokumentu, doskonale rysuje się nowa linia postrzegania rynkowego. Dziś nikt nie wynajmuje auta wyłącznie dlatego, że brakuje mu własnej zdolności przed okienkiem działu analityków i w ratunek musi wchodzić w to diler i drogi kredyt samochodowy.
Kierowcy podbijają temat bardzo przyziemny – po co martwić się starzejącym się systemem wspomagającym radar i wysiadającym z czasem silnikiem? Płacąc stałą, ujednoliconą przez operatora ratę (tzw. najem z wliczonym wkładem serwisowym) konsument w zamian kupuje po prostu świetnie wyposażony, wolny od awarii „komputer na kółkach”, który pod koniec kontraktu bez stresu zwróci na plac i zamieni na jego nowszy wypust.
Jakie roczniki kierowców łapią się na abonament?
Prawdziwa przepaść wychodzi na jaw po głębokiej segmentacji zbadanej populacji na poszczególne lata narodzin. Nie kto inny, jak kierowcy „przed emeryturą” zgarniają największą liczbę entuzjastów tego pomysłu – aż 43 proc. respondentów w wieku „50 plus” popiera to logicznie uargumentowane, abonamentowe odświeżenie zaparkowanej na podjeździe maszyny. Młodzież celująca we własny rachunek osobisty i wkraczająca w świat pełnoletniości (18-29 lat) uplasowała się nieco z tyłu z poparciem ułamka 39 proc. dusz.
Rodzinny format modelu ubezpieczeń również mocno napędził tryby u decydentów. Ludzie z maluchami na pokładzie nie lubią stać w korku z dymiącym silnikiem i rzucać mięsem podczas wezwania lawety z uwagi na zerwany rozrząd. Bezpieczeństwo najmłodszych wyciągnęło wskaźniki sympatii do raty do 37 proc. poparcia wśród rodziców (wobec tylko 25 proc. opowiadających się singli pozbawionych zobowiązań rodzicielskich).
Podział rynku i niechęć do obcego kapitału
Jeżeli spojrzymy na wykres w poprzek, zauważymy, że ta „nowoczesna, postępowa Europa” posiada też w Polsce swoją oponenturę – i to niezwykle głośną oraz zapartą przy tradycjach.
Przeszło blisko 29 proc. posiadaczy czynnego dowodu z prawem kierowania kategorycznie neguje sens jakiegokolwiek wiązania pętli lojalnościowej z leasingodawcą w dążeniu do ulepszeń gadżetów we wnęce konsoli. Dodatkowy, zachowawczy bastion rzędu 27 proc. waha się bardzo mocno ze „skrętem na nie”. Krótko mówiąc – ponad połowa zbadanej przez instytut populacji po prostu zaciska zęby i dalej stawia posiadanie metalu na czarno na białym w dowodzie rejestracyjnym nad szwedzkim asystentem pasa ruchu wpisanym na sztywną umowę roczną.
Zwykły, bezpieczny standard wygrywa z luksusem
Osoby już pływające po mętnych wodach u autoryzowanych finansistów i salonów mają jednak wyraźny punkt odcięcia na liście zakupowej. Dla ponad 33 proc. badanej ankiety idealny kredyt motoryzacyjny powinien oscylować wokół klasy „C”, oferującej dobry i aktualny model oparcia o wygodne kanapy – ani mniej, ani więcej.
Porywanie się z przysłowiową motyką na prestiżowy i astronomicznie obwarowany słońcem „Premium Class” z rzucającymi się w oczy rurami wydechowymi i skórzaną tapicerką o białym podbiciu pociąga i kusi niespełna znikomą cząstkę 13 procent użytkowników. Odstrasza gigantyczna polisa miesięczna rzucana z prośbą o ratunek przez samego operatora.
Wnioski o finansowaniu współczesnego garażu
Ostateczne spojrzenie na krajobraz w tej tabeli statystycznej pokazuje rynkowy podział dusz i serc. Choć dla sporego tłumu jazda wehikułem będącym tylko opłaconym abonamentem stała się nową, logiczną codziennością, cała reszta Polski to ciągle tradycjonalistyczna strefa, hołdująca fizycznej, twardej własności.
Coraz mocniej zazębiające się u nas nowinki oznaczają jedno – argument dostępu do rzetelnego, wolnego od usterek technicznych bloku pojazdu bez konieczności jego odsprzedaży i szukania „leszcza” na portalu ogłoszeniowym wygrywa. Ludzie ewoluują i poszukują od zarządów spokoju psychicznego, decydując się na opłacanie tego stanu w cyklicznym, terminowym okienku czasowym z własnej prywatnej kasy.