Podstawowe zakupy spożywcze wyraźnie potaniały. Koszyk 14 produktów monitorowany na podstawie danych z paragonów kosztuje obecnie około 92 zł. To o 2,12 zł mniej niż tydzień wcześniej i mniej niż rok temu, gdy za ten sam zestaw trzeba było zapłacić 95,70 zł. Nie wszystkie produkty są jednak tańsze, a spadek konkretnego koszyka nie oznacza przeceny całej żywności.
Z tego artykułu dowiesz się:
1. Koszyk 14 produktów kosztuje już około 92 zł
2. Papryka mocno tanieje, ale nie wszystko kosztuje mniej
3. W tydzień ponad 2 zł mniej. Rok temu było drożej
4. GUS też pokazuje spadek cen żywności
5. Dlaczego 92 zł nie oznacza, że wszystkie zakupy są tańsze?
6. Czy niskie ceny utrzymają się przez kolejne tygodnie?
18 sierpnia opisywaliśmy wzrost światowych cen żywności i ryzyko podwyżek w polskich sklepach. Tamten materiał dotyczył zmian na globalnych rynkach i możliwej presji na przyszłe ceny, a nie bieżącej wartości konkretnego koszyka zakupowego w Polsce.
Najnowsze dane z paragonów pokazują tymczasem, że pod koniec sierpnia i na początku września część podstawowych produktów wyraźnie potaniała. Nie oznacza to, że wcześniejsze ryzyka zniknęły, ale dla konsumenta robiącego zakupy teraz sytuacja wygląda korzystniej niż kilka tygodni temu.
Koszyk 14 produktów kosztuje już około 92 zł
Najnowsza analiza aplikacji PanParagon przygotowana dla Business Insider Polska obejmuje 14 podstawowych produktów spożywczych, które regularnie pojawiają się na listach zakupowych. Dane są tworzone na podstawie anonimowych informacji z paragonów trafiających do systemu aplikacji.
Na początku września 2026 roku taki zestaw kosztował około 92 zł. Jeszcze tydzień wcześniej jego wartość wynosiła 94,17 zł. Spadek o 2,12 zł w tak krótkim czasie jest zauważalny, szczególnie że ceny były niższe również w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku.
To kolejny etap trendu obserwowanego w ostatnich miesiącach. Już w sierpniu koszyk PanParagon był tańszy niż rok i dwa lata wcześniej, a najnowszy odczyt jeszcze pogłębił różnicę.
Papryka mocno tanieje, ale nie wszystko kosztuje mniej
Największą przecenę w ostatnim tygodniu odnotowała czerwona papryka. Jej cena spadła o blisko 10%. Tańsze były również między innymi ziemniaki, marchew oraz olej rzepakowy. W przypadku świeżych warzyw część obniżek może mieć charakter sezonowy, dlatego nie można zakładać, że obecny poziom utrzyma się przez cały rok.
Nie wszystkie pozycje w koszyku podążają jednak w dół. Przykładem są jabłka, których cena wzrosła w ostatnim zestawieniu o około 8,7% i osiągnęła 5,10 zł za kilogram. Różnice pomiędzy poszczególnymi produktami pozostają więc duże.
Dlatego informacja o tańszym koszyku oznacza spadek jego łącznej wartości, a nie równoczesną obniżkę wszystkich czternastu produktów. Mocna przecena kilku pozycji może przeważyć nad podwyżkami pozostałych.
W tydzień ponad 2 zł mniej. Rok temu było drożej
Najlepiej skalę zmian pokazuje porównanie trzech punktów czasowych. Obecny rachunek jest niższy zarówno od tego sprzed tygodnia, jak i od poziomu notowanego rok wcześniej.
| Okres | Wartość koszyka |
|---|---|
| Początek września 2026 | około 92 zł |
| Tydzień wcześniej | 94,17 zł |
| Analogiczny okres 2025 | 95,70 zł |
W porównaniu z poprzednim tygodniem rachunek zmniejszył się o 2,12 zł. W zestawieniu z ubiegłym rokiem różnica wynosi około 3,7 zł, czyli blisko 4%. Przy pojedynczych zakupach nie jest to ogromna kwota, ale regularne utrzymywanie się niższych cen miałoby już wyraźne znaczenie dla miesięcznego budżetu gospodarstwa domowego.
GUS też pokazuje spadek cen żywności
Kierunek zmian w koszyku PanParagon nie jest całkowicie oderwany od szerszych statystyk. Według szybkiego szacunku GUS w sierpniu 2026 roku ceny żywności i napojów bezalkoholowych były o 0,9% niższe niż rok wcześniej oraz o 0,7% niższe niż w lipcu.
Jednocześnie ogólna inflacja CPI wyniosła w sierpniu 3,4% rok do roku i 0,4% miesiąc do miesiąca. Nie ma tu sprzeczności. Żywność jest tylko jedną z wielu grup w koszyku inflacyjnym GUS, a w sierpniu mocno rosły między innymi koszty związane z paliwami.
Możliwa jest więc sytuacja, w której przeciętne ceny żywności spadają, a ogólny poziom cen w gospodarce nadal rośnie. Dla domowego budżetu oznacza to, że niższy rachunek w sklepie może być częściowo równoważony przez wyższe wydatki w innych kategoriach.
Dlaczego 92 zł nie oznacza, że wszystkie zakupy są tańsze?
Kwotę około 92 zł trzeba interpretować dokładnie. Jest to wartość konkretnego zestawu 14 produktów monitorowanych przez PanParagon i Business Insider Polska. Nie jest to oficjalny średni rachunek każdego polskiego gospodarstwa domowego ani cena wszystkich podstawowych zakupów w dowolnym sklepie.
Rzeczywisty rachunek zależy od tego, co kupujemy, w jakiej sieci, w jakiej części kraju, z jakich promocji korzystamy i jakie marki wybieramy. Rodzina regularnie kupująca produkty, które obecnie drożeją, może wcale nie odczuwać tak dużej poprawy jak osoba, której koszyk składa się głównie z towarów znajdujących się właśnie w fazie sezonowych przecen.
Dobrym przykładem są również inne badania rynku. W lipcu raport ASM SFA obejmujący 40 produktów i 13 sieci wskazywał średnią wartość koszyka na poziomie 317,29 zł. Nie jest to sprzeczne z wynikiem około 92 zł, ponieważ oba badania obejmują zupełnie inne zestawy produktów i inną metodologię.
Czy niskie ceny utrzymają się przez kolejne tygodnie?
Na podstawie jednego tygodniowego odczytu nie można przesądzić, że sklepy weszły w długotrwały okres obniżek. Część aktualnych spadków jest związana z produktami sezonowymi, szczególnie warzywami. Po zakończeniu sezonu ich ceny mogą ponownie wzrosnąć.
Drugim czynnikiem ryzyka pozostają koszty transportu, energii i surowców. Sierpniowe dane GUS pokazały jednocześnie wyraźny wzrost ogólnej inflacji, a sytuacja na światowych rynkach żywności nadal może z opóźnieniem wpływać na ceny producentów i sklepów. Obecna przecena detaliczna nie daje więc gwarancji równie tanich zakupów jesienią i zimą.
Dla konsumenta najważniejsza informacja jest jednak konkretna: na początku września 2026 roku monitorowany koszyk podstawowych artykułów kosztuje mniej niż tydzień wcześniej i mniej niż rok temu. Jeżeli ten kierunek utrzyma się w kolejnych odczytach, dopiero wtedy będzie można mówić o trwalszej poprawie cenowej, a nie tylko o korzystnym okresie sezonowym.