Naiwność Polaków w kwestii cyberbezpieczeństwa jest wciąż bardzo wysoka. Nowe badania udowadniają, że choć szybko biegniemy zastrzec PESEL w urzędzie lub w aplikacji po kradzieży danych, to większość z nas zaniecha dalszej weryfikacji. Oszuści wciąż dysponują gigantycznym arsenałem i mogą wynająć na Twoje nazwisko mieszkanie, wypożyczyć drogi sprzęt, a nawet próbować założyć na Ciebie działalność gospodarczą. Zobacz, w jakich obszarach blokada systemu jest dziurawa jak sito.
Z tego artykułu dowiesz się:
1. Polacy bagatelizują monitoring historii finansowej po kradzieży
2. Kiedy mechanizm zastrzegania PESEL działa bezbłędnie?
3. Tutaj blokada nie chroni i przestępca ukradnie Twój majątek
4. Cyberataki przybierają na sile, ogromne kradzieże w bazach medycznych
5. Nie tylko urzędowa rejestracja, zastosuj twarde zasady bezpieczeństwa
Gdy stajemy się ofiarą kradzieży tożsamości, instynktownie logujemy się do mObywatela i zamrażamy nasz obywatelski numer PESEL. Jednak z przeprowadzonego niedawno profesjonalnego badania z udziałem ankieterów IMAS International płynie bardzo ponury i niebezpieczny wniosek: tylko znikoma część ofiar dba o dalsze losy swojej wiarygodności finansowej. Aż dwie trzecie społeczeństwa pozostawia „złodziejowi” całkowicie otwartą furtkę.
Mrożenie najważniejszego ciągu cyfr w naszym życiu, to doskonałe rozwiązanie blokujące ucieczkę gotówki z konta osobistego, ale ma on swoje strukturalne limity. Mechanizm odcina złodziejowi dostęp wyłącznie w ściśle wskazanych ustawowo punktach, a pozostałe Twoje cenne informacje w postaci adresu czy skanów dowodów w dalszym ciągu bez problemu funkcjonują na czarnym rynku, gotowe do podjęcia niechcianych zobowiązań pod fałszywą flagą.
Polacy bagatelizują monitoring historii finansowej po kradzieży
Aby uświadomić sobie skalę naszego niedbalstwa, wystarczy spojrzeć na surowe statystyki socjologiczne, które zebrali analitycy:
- Aż 69 procent ankietowanych Polek i Polaków bezbłędnie zablokowałoby dostęp do PESEL przez smartfon lub okienko urzędowe po incydencie wycieku danych.
- Dramat zaczyna się później – zaledwie 33 procent z nas podjęłoby się stałego monitoringu biur badających zdolność i historię naszej rzetelności płatniczej.
- Tylko niektóre podmioty, jak np. banki czy telekomy wydające duplikaty SIM, mają w państwie twardy przymus odpytywania narodowej bazy zastrzeżeń.
- Komplet danych ułatwi gangsterom między innymi najem i dewastację luksusowych lokali czy wynoszenie towaru ze sklepów.
- Przypomnijmy, że tuż po niedawnym ataku na system medyczny MyDr uciekło z serwerów astronomiczne 19 milionów poufnych wpisów zdrowotnych (ponad 2 TB plików).
Kiedy mechanizm zastrzegania PESEL działa bezbłędnie?
Nie należy jednak umniejszać roli narodowego systemu ostrzegania, ponieważ skutecznie blokuje on najcięższe przestępstwa finansowe. Zastrzeżenie nakłada zamek biurokratyczny w niezwykle drażliwych punktach styku obywatela z korporacjami.
To uwarunkowanie sprawia, że instytucje pożyczkowe mają żelazny nakaz każdorazowego sprawdzenia logów obywatela zanim udzielą standardowego limitu lub podarują tzw. szybkie pożyczki. Twarda blokada obroni Cię też w placówce operatora GSM przed próbą sklonowania numeru na nową kartę SIM, a także uratuje Twój dobytek u notariusza, powstrzymując proces niezgodnego z prawem aktu wrogiego przejęcia działki budowlanej i domu.
Tutaj blokada nie chroni i przestępca ukradnie Twój majątek
Musisz bardzo wyraźnie zaznaczyć granicę obrony – PESEL chroni PESEL, a cała paczka Twoich maili, numerów dowodów i zdjęć, to skarb na dark webie. Sprytny złodziej tożsamości sięga zazwyczaj po mechanizmy całkowicie pomijające automatyczną blokadę informatyczną uruchomioną z poziomu mObywatela.
Wykorzystując komplet informacji pobranych z fałszywych stron i kradzionych skanów, oszuści doskonale radzą sobie przy leasingowaniu bardzo wartościowych samochodów, podpisywaniu długoterminowych umów na najem mieszkaniowy albo brutalnym i nagłym zadłużaniu Cię poprzez wygodne, popularne opcje tzw. płatności odroczonych za sprzęt RTV w sieci.
Cyberataki przybierają na sile, ogromne kradzieże w bazach medycznych
Brak rozwagi w śledzeniu aktywności na własnym profilu BIK i ignorowanie zabezpieczeń biometrycznych mści się dzisiaj okrutnie. Zespół państwowych informatyków CSIRT operujący na bazach służby zdrowia donosi, że złośliwa aktywność podskoczyła drastycznie na przestrzeni zaledwie roku.
W 2025 roku państwo rozpatrywało dokładnie 1441 bardzo poważnych zgłoszeń naruszających kody zabezpieczające (skok w ujęciu rocznym o ponad 60 procent). Próba wydobycia prywatnej dokumentacji lekarskiej pacjentów (atak typu MyDr) jest dowodem na to, że obiekty cyfrowe interesują hakerów o wiele mocniej, niż fizyczne atakowanie kredytów dla firm bezpośrednio z murów banku.
Nie tylko urzędowa rejestracja, zastosuj twarde zasady bezpieczeństwa
Część polskiego narodu żyje w fałszywym przeświadczeniu, że jeden wirtualny guzik przesunięty w państwowej aplikacji oddala wszelkie zło wywołane wykradzeniem danych ze smartfona. Niestety, w wirtualnej przestrzeni ten drobny odruch to tylko preludium dbania o własne pieniądze.
Jeżeli padłeś ofiarą wycieku z bazy e-commerce lub banku, czym prędzej zmień hasła w pozostałych serwisach używając całkowicie nielogicznych, złożonych ze znaków specjalnych wyrazów. Podepnij swoje logowania do autoryzacji z poziomu drugiego urządzenia, regularnie opłacaj raporty biura ubezpieczeń i twardo walcz z jakimikolwiek komunikatami od operatora i portali internetowych, informującymi o „niezwykłym i niezgodnym żądaniu resetu konta”.