Rzecznik Finansowy przeanalizował prawomocne orzeczenia z lat 2023–2025 dotyczące oszustw finansowych, kredytów „na klik” i nieautoryzowanych transakcji. Z analizy wynika, że samo użycie kodu SMS albo zatwierdzenie operacji w aplikacji bankowej nie przesądza jeszcze o świadomym zawarciu umowy kredytu. W sporze znaczenie ma rzeczywisty zamiar klienta i okoliczności, w których działał.
Z tego artykułu dowiesz się:
1. Co dokładnie wynika z analizy Rzecznika Finansowego?
2. Sam kod lub kliknięcie nie musi oznaczać świadomej zgody
3. Uwierzytelnienie, autoryzacja i umowa kredytu to nie to samo
4. Manipulacja oszusta nie oznacza automatycznie rażącego niedbalstwa
5. Co zrobić, gdy oszust doprowadził do zaciągnięcia kredytu?
6. Jakie dowody zabezpieczyć przed sporem z bankiem?
Komunikat Rzecznika Finansowego z 22 września 2026 r. dotyczy sytuacji, w których przestępcy wykorzystują socjotechnikę: podszywają się pod bank, urząd albo firmę inwestycyjną i przekonują ofiarę, że wykonuje czynność chroniącą pieniądze. W rzeczywistości może ona zatwierdzać przelew albo wykonywać kolejne kroki prowadzące do uruchomienia kredytu.
To ważne rozróżnienie, bo w elektronicznym procesie bankowym poprawne przejście technicznej ścieżki nie zawsze odpowiada temu, czego klient rzeczywiście chciał. Rzecznik Finansowy podkreśla, że analizowane sprawy były oceniane indywidualnie, dlatego opisane orzeczenia nie oznaczają automatycznej wygranej każdego poszkodowanego.
Co dokładnie wynika z analizy Rzecznika Finansowego?
Rzecznik Finansowy wskazał trzy główne wnioski z prawomocnych orzeczeń wydanych w latach 2023–2025 w sprawach, do których przystąpił albo w których sam wytoczył powództwo. Po pierwsze, sądy badały nie tylko to, czy klient wpisał kod lub zatwierdził operację, ale także czy miał świadomość, że prowadzi to do zawarcia umowy kredytu. Po drugie, działanie pod wpływem manipulacji nie było automatycznie utożsamiane z rażącym niedbalstwem. Po trzecie, w uzasadnieniach pojawiał się wątek obowiązków banków związanych z bezpieczeństwem i reagowaniem na nietypową aktywność.
Analiza RF nie tworzy jednej prostej reguły dla wszystkich sporów. Każda sprawa zależy od faktów: przebiegu rozmowy z oszustem, komunikatów widocznych w bankowości, sposobu zatwierdzania czynności, zachowania klienta i procedur zastosowanych przez bank.
Sam kod lub kliknięcie nie musi oznaczać świadomej zgody
W sprawach dotyczących kredytów zawieranych elektronicznie sądy opisane przez RF zwracały uwagę na rzeczywisty zamiar klienta. Samo techniczne uwierzytelnienie operacji — na przykład kodem SMS lub zatwierdzeniem w aplikacji — nie musi jeszcze dowodzić, że konsument świadomie chciał zaciągnąć zobowiązanie.
Kluczowe jest więc pytanie, co klient rozumiał w chwili wykonywania czynności. Jeżeli był przekonany, że blokuje atak, zabezpiecza rachunek albo wykonuje polecenie rzekomego pracownika banku, sąd może analizować, czy rzeczywiście złożył świadome oświadczenie woli dotyczące kredytu. Nie wystarczy jednak samo stwierdzenie, że doszło do oszustwa — znaczenie ma cały materiał dowodowy.
Uwierzytelnienie, autoryzacja i umowa kredytu to nie to samo
Rzecznik Finansowy rozróżnia techniczne uwierzytelnienie od autoryzacji transakcji płatniczej. Uwierzytelnienie służy weryfikacji tożsamości klienta albo ważności używanego instrumentu. Autoryzacja wymaga natomiast świadomej zgody na wykonanie transakcji w sposób uzgodniony z bankiem. Sam fakt, że system rozpoznał klienta i przyjął prawidłowy kod, nie przesądza jeszcze o istnieniu zgody.
Spór o kredyt jest jeszcze szerszy niż spór o sam przelew. Przy kredycie trzeba ocenić, czy doszło do skutecznego złożenia oświadczenia woli o zawarciu umowy. Dlatego nie należy mieszać dwóch problemów: nieautoryzowanej transakcji płatniczej oraz zobowiązania kredytowego, które mogło powstać w wyniku manipulacji. Na blogu opisywaliśmy już osobno spory o zwrot pieniędzy po nieautoryzowanych transakcjach; obecna analiza RF koncentruje się także na tym, czy klient naprawdę chciał zawrzeć umowę kredytu.
Manipulacja oszusta nie oznacza automatycznie rażącego niedbalstwa
Bank może próbować wykazywać, że klient dopuścił się rażącego niedbalstwa, ale według wniosków RF samo wykonanie poleceń oszusta nie wystarcza do automatycznego przypisania takiej odpowiedzialności. W analizowanych sprawach sądy brały pod uwagę między innymi wiek klienta, jego doświadczenie z bankowością elektroniczną, presję wywieraną przez sprawców oraz to, czy rozumiał skutki swoich działań.
To istotne również przy nieautoryzowanych transakcjach. RF przypomina, że prawidłowe uwierzytelnienie nie jest tym samym co udowodnienie świadomej zgody. Jednocześnie klient ma obowiązek chronić dane uwierzytelniające, a konkretne zachowanie może zostać ocenione odmiennie w zależności od okoliczności. Nie ma więc bezpiecznej zasady typu „wpisałem kod, więc zawsze przegrywam” ani odwrotnej: „byłem oszukany, więc zawsze wygrywam”.
Co zrobić, gdy oszust doprowadził do zaciągnięcia kredytu?
Po wykryciu oszustwa najważniejsze jest szybkie ograniczenie dalszych szkód i stworzenie dokumentacji zdarzenia. Jeśli istnieje ryzyko przejęcia bankowości, trzeba skontaktować się z bankiem oficjalnym kanałem, zablokować dostęp lub kartę, zmienić dane logowania, a także zgłosić sprawę organom ścigania. Jeżeli problem dotyczy kredytu lub transakcji, należy złożyć reklamację i jasno opisać, że czynności były wykonywane pod wpływem manipulacji oraz czego klient w rzeczywistości nie zamierzał zrobić.
- zabezpiecz rachunek i dostęp do bankowości,
- zgłoś sprawę bankowi i złóż reklamację,
- zawiadom policję o podejrzeniu przestępstwa,
- zachowaj wiadomości, numery telefonów i potwierdzenia operacji,
- jeżeli reklamacja nie rozwiąże problemu, rozważ wniosek o interwencję Rzecznika Finansowego.
Postępowanie interwencyjne RF jest dostępne dla klienta po wykorzystaniu drogi reklamacyjnej w instytucji finansowej. Rzecznik może analizować sprawę i argumentację stron, ale nie zastępuje sądu i nie gwarantuje określonego wyniku.
Jakie dowody zabezpieczyć przed sporem z bankiem?
W sporze o to, czy klient świadomie zawarł umowę kredytu, szczególnie ważne są materiały pokazujące przebieg oszustwa i kontekst zatwierdzanych czynności. Warto zachować SMS-y, historię połączeń, korespondencję w komunikatorach, zrzuty ekranu, treść komunikatów bankowych, potwierdzenia operacji oraz kopię reklamacji i odpowiedzi banku. Jeżeli aplikacja lub bankowość pokazuje godziny i kolejność zdarzeń, te informacje również mogą mieć znaczenie.
Nie należy samodzielnie usuwać wiadomości ani „porządkować” telefonu przed zabezpieczeniem dowodów. Im dokładniej da się odtworzyć, co oszust mówił, co klient widział na ekranie i jakie operacje następowały po sobie, tym łatwiej ocenić, czy techniczne zatwierdzenie odpowiadało świadomej decyzji o kredycie. W razie sporu o dużą kwotę lub odpowiedzialność za zobowiązanie warto rozważyć indywidualną pomoc prawną, bo ostateczna ocena zależy od konkretnych okoliczności i dokumentów.