To koniec legendy bydgoskiego przemysłu. Funkcjonująca na rynku od 1978 roku firma Form-Plast ogłosiła upadłość, pozostawiając po sobie zgliszcza w postaci 49 milionów złotych długów. Największymi ofiarami tego bankructwa padli zwykli pracownicy, którzy od maja 2026 roku nie widzieli na swoich kontach ani złotówki wypłaty. Syndyk masy upadłościowej prowadzi dramatyczną walkę o uwolnienie środków ratunkowych od państwa, aby móc uregulować zaległe pensje dla kilkudziesięciu zwolnionych osób.
Kilkadziesiąt wykwalifikowanych osób z Bydgoszczy znalazło się w sytuacji bez wyjścia po nagłym zamknięciu bram zakładu pracy Form-Plast. Dramat polega na tym, że zwolniona załoga nie dostała ani grosza za swoją pracę wykonaną jeszcze w maju, czerwcu oraz lipcu bieżącego (2026) roku. Przedsiębiorstwo, które miało za sobą lata świetności i silną pozycję od późnych lat 70., ugięło się pod ciężarem potężnej luki finansowej, której nie zdołała zniwelować przedłużająca się restrukturyzacja.
Teraz cały ciężar zabezpieczenia bytowego rodzin spoczął na barkach państwa. Uruchomiona została machina biurokratyczna Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Jednak procedury prawne zajmują mnóstwo czasu, a poszkodowani bezskutecznie odświeżają swoje konta osobiste, ratując się zapożyczeniami u najbliższych.
Najważniejsze informacje o bankructwie bydgoskiej firmy
Oto precyzyjne podsumowanie aktualnego, fatalnego położenia spółki z Kujaw:
- Klamka zapadła 29 maja 2026 roku – to wtedy Sąd Rejonowy w Bydgoszczy oficjalnie postawił firmę w stan upadłości.
- Dziesiątki poszkodowanych osób nadal nie otrzymały przelewów wynagrodzeń za 3 pełne przepracowane miesiące.
- Już od pierwszych dni czerwca duża część ocalałej wtedy załogi została przymusowo odesłana na zaległe urlopy wypoczynkowe oraz obniżone postojowe.
- Dług, pod którym zawalił się biznes, szacowany jest na grubo ponad 49 milionów złotych.
- Wniosek o awaryjne uwolnienie funduszy dla załogi został oficjalnie złożony przez syndyka i czeka na twardą akceptację państwa.
Pracownicy pozbawieni środków do życia od miesięcy
Spółka Form-Plast była przez wiele dekad solidnym filarem zatrudnienia w regionie, dlatego ostateczny upadek tej instytucji to gigantyczny szok dla lokalnej społeczności. Odsyłanie pracowników do domów na postojowe było jedynie przedłużaniem agonii i odwlekaniem wyroku w czasie, za który ostatecznie nikt z szefostwa nie zapłacił należnych pieniędzy.
Dla osób zwolnionych trybem natychmiastowym brak wypłaty za prawie kwartał ubiegłego życia to nie tylko suchy zapis u księgowej. Brak wypłaty uniemożliwia regulowanie rat za kredyt hipoteczny czy opłacenie bieżących rachunków za czynsz i energię. Rosnąca w ludziach frustracja potęgowana jest przez całkowitą bezradność wobec ślimaczego tempa, w jakim działają procedury upadłościowe.
Walka o awaryjny przelew z funduszy państwowych
Głównodowodzący masą upadłościową, syndyk Arkadiusz Wiśniewski, wykonał już konieczne ruchy formalne w państwowych instytucjach. Na biurku Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (FGŚP) leżą odpowiednie żądania na zablokowane i zabezpieczone kwoty. Pieniądze te muszą zostać fizycznie zaksięgowane na urzędowym subkoncie nadzorcy.
Kiedy państwowa gotówka trafi w wreszcie w ręce syndyka, prawo gwarantuje, że niezwłocznie – w najwyższym priorytecie – zostanie przetransferowana bezpośrednio do poszkodowanych rodzin. Kluczowe jest teraz oczekiwanie na zatwierdzenie dokumentacji w centrali, po którym to kroku zdesperowani pracownicy w końcu odzyskają finansową stabilność.
Likwidacja majątku pokryje potężne zadłużenie
W tle dramatu ludzkiego toczy się chłodna, księgowa wycena fabrycznych hal, specjalistycznych maszyn, posiadanych technologii i służbowych samochodów pozostawionych przez Form-Plast. Zgromadzony, potężny deficyt operacyjny zbliżający się do kwoty 50 milionów złotych ukazuje brutalnie, jak wielkie musiały być zaniedbania na szczeblach zarządczych firmy.
Kodeks pracy stanowi tutaj niewielkie, ale ważne, zabezpieczenie. Roszczenia i niezapłacone faktury wynikające wprost ze stosunku o pracę dla fizycznej załogi mają absolutne pierwszeństwo przed żądaniami spłaty ogromnych faktur składanych przez korporacje, zewnętrznych dostawców czy firmowe kredyty dla firm zaciągane na poczet ratowania przedsiębiorstwa w czasach kryzysu.
Smutny koniec wieloletniej historii na rynku
Upadek zapoczątkowany pod koniec 2024 roku fatalnie poprowadzonym planem restrukturyzacyjnym pociągnął za sobą lawinę nieodwracalnych zdarzeń. To właśnie wtedy podjęto bardzo złe decyzje rynkowe, które wygenerowały zadłużenie niemożliwe do późniejszego opanowania przez zarząd.
Byli pracownicy muszą niestety uzbroić się w cierpliwość. Sprawa z wielkiego, prywatnego zakładu przeniosła się teraz na powolne, urzędnicze i ministerialne korytarze. Im szybciej FGŚP podejmie pozytywną decyzję przelewową, tym prędzej zakończą się rodzinne dramaty ludzi, którzy budowali świetność bydgoskiego plastiku przez ostatnie, długie dekady.