PGE zamyka węglowy rozdział w Elektrowni Dolna Odra, a najwyższą cenę zapłaci za to załoga. Do końca sierpnia pracę straci blisko 600 osób. Choć w mediach głośno o gigantycznych odprawach sięgających 400 tysięcy złotych, rzeczywistość na korytarzach zakładu nie wygląda już tak kolorowo. Znaczna część ludzi odejdzie z niczym, a na tych, którzy zgarną pieniądze, czeka twardy zakaz powrotu do państwowego giganta. Sprawdzamy, kto zyska, a kto straci grunt pod nogami.
Proces wygaszania działalności zakładu w Nowym Czarnowie nie jest żadnym zaskoczeniem, ponieważ realizowany jest etapami na podstawie ustaleń z 2020 roku. Ten trudny temat wywołuje jednak ogromne emocje na lokalnym rynku. Za suchymi statystykami korporacyjnymi stoją przecież konkretne ludzkie dramaty i osoby, które przepracowały na blokach węglowych nawet 35 czy 50 lat. Przejście do nowej, post-węglowej rzeczywistości mocno uderzy w domowe budżety mieszkańców.
Wygaszanie bloków węglowych to ostre cięcia etatów
Koniec węgla w Dolnej Odrze realizowany jest metodycznie, krok po kroku. Pod koniec grudnia 2025 roku z systemu energetycznego odpięto dwie pierwsze jednostki. Według zatwierdzonego harmonogramu, dwa ostatnie działające bloki zostaną trwale wyłączone z eksploatacji 31 sierpnia 2026 roku. Ta konkretna data przypieczętuje los kilkuset ciężko pracujących ludzi.
Dla samego zakładu oznacza to potężną redukcję kadr. Jeszcze jesienią 2025 roku na liście płac figurowało 738 nazwisk. Dziś załoga skurczyła się zaledwie do 385 osób, a finalne plany na końcówkę 2026 roku przewidują pozostawienie jedynie 138 pracowników. Władze spółki zgłosiły zamiar masowych zwolnień do Powiatowego Urzędu Pracy w Gryfinie już w ubiegłym roku. Wielu zwalnianych pracowników, próbując załatać dziurę w domowym budżecie, z pewnością weźmie ratunkowy kredyt gotówkowy na przetrwanie najgorszego okresu w trakcie szukania nowej pracy.
Kto dostanie 400 tys. zł odprawy, a kto odejdzie z niczym?
Warunki pożegnania z pracodawcą drastycznie różnią się w zależności od rodzaju posiadanej umowy. Pracownicy z imponującym stażem mogą liczyć na potężną poduszkę finansową. Z racji Programu Dobrowolnych Odejść i twardych negocjacji prowadzonych przez związki zawodowe, pakiety odszkodowawcze wyniosą równowartość nawet 30 miesięcznych pensji. W najbardziej dochodowych wariantach mówimy o przelewach rzędu 400 tysięcy złotych brutto.
Są to pieniądze, które mądrze zabezpieczone i wpłacone na konto oszczędnościowe pozwolą spokojnie dotrwać do państwowej emerytury. Porozumienie skrywa jednak ogromny haczyk. Przyjęcie pieniędzy wiąże się z rygorystycznym zakazem podejmowania pracy w spółkach z Grupy PGE przez 5 lat. Prawdziwa tragedia dotknie z kolei osoby zatrudnione na umowach czasowych, chociażby z naborów sprzed trzech lat. Otrzymają one wypowiedzenia, ale nie dostaną absolutnie żadnej odprawy.
Nowe inwestycje PGE a rynek pracy w regionie
Zamknięcie przestarzałych bloków nie oznacza ucieczki kapitału z Nowego Czarnowa. PGE realizuje obecnie gigantyczne projekty infrastrukturalne warte około 7 miliardów złotych. W miejscu starej elektrowni wyrośnie nowoczesny blok gazowy, Ciepłownia Gryfino oraz niezwykle pojemne bateryjne magazyny energii.
Lokalna społeczność patrzy jednak na te inwestycje z dużą rezerwą. Nowoczesna, wysoce zautomatyzowana energetyka po prostu nie potrzebuje do funkcjonowania setek rąk do pracy. Trwa obecnie wielki test dla całego regionu – czas pokaże, czy gigantyczne nakłady na zieloną transformację w ogóle przełożą się na utworzenie nowych stanowisk dla zwolnionych specjalistów.
Co zwolnienia oznaczają dla pracowników i ich portfeli?
Koniec sierpnia 2026 roku nieubłaganie wywróci życie setek rodzin do góry nogami. Ci pracownicy, którzy zgarną ogromne rekompensaty, zyskają komfort finansowy i czas na ewentualne przebranżowienie. Restrykcje w postaci „wilczego biletu” do państwowego holdingu wymuszą na nich jednak szukanie szczęścia wyłącznie w sektorze prywatnym.
Sytuacja wygląda zupełnie inaczej dla osób odprawianych z przysłowiowym kwitkiem. Brak potężnej poduszki z gotówki oznacza dla nich błyskawiczne i bolesne wejście na trudny rynek pracy, co bezpośrednio uderzy w płynność finansową ich gospodarstw domowych. Decyzje personalne zarządu podzielą więc losy załogi w brutalny i nieodwracalny sposób.