Ceny usług budowlanych w 2026 roku biją rekordy, dlatego coraz więcej z nas mówi „dość” drogim ekipom i chwyta za pędzle czy wiertarki. Najnowsze dane pokazują potężną zmianę na rynku nieruchomości – samodzielne odświeżanie wnętrz to już nie tylko hobby, ale dla wielu jedyna szansa na dopięcie budżetu. Zobacz, z jakimi pracami radzimy sobie najlepiej w domach i mieszkaniach, a na co najczęściej nam brakuje pieniędzy!
Z tego artykułu dowiesz się:
1. Najważniejsze informacje z rynku remontowego
2. Sposoby Polaków na tańsze odświeżenie wnętrz
3. Prace wykończeniowe realizowane bez ekipy
4. Dom a mieszkanie: różnice w podejściu do fachowców
5. Pokolenie 30-latków woli pracować samodzielnie
6. Realne budżety przeznaczane na modernizację
7. Konsekwencje oszczędności na robociźnie
Drastyczne stawki za profesjonalne usługi budowlane i wykończeniowe zmuszają posiadaczy nieruchomości do weryfikacji swoich planów. Powierzanie specjalistom kompleksowych zleceń „pod klucz” powoli odchodzi do lamusa. Zamiast tego dominuje model mieszany, w którym samodzielnie odnawiamy ściany czy kładziemy podłogi, a wsparcie z zewnątrz kontraktujemy wyłącznie do najtrudniejszych zadań technicznych.
Taka postawa zwiastuje głęboką transformację w całej branży. Oznacza to radykalny spadek liczby lukratywnych, całościowych kontraktów dla firm budowlanych, przy jednoczesnym wzroście obowiązków logistycznych i odpowiedzialności przerzuconej bezpośrednio na barki prywatnych inwestorów.
Najważniejsze informacje z rynku remontowego
Aktualne dane obrazują wyraźne przesunięcie środka ciężkości. Właściciele coraz chętniej biorą sprawy w swoje ręce, a pomoc zewnętrzna jest traktowana jedynie jako ostateczność.
- Aż 30 proc. ankietowanych przeprowadziło prace modernizacyjne całkowicie samodzielnie.
- Co czwarta osoba (25 proc.) wspierała się pracą rodziny oraz bliskich znajomych.
- 20 proc. inwestorów zdecydowało się na system łączony, zlecając firmom jedynie najbardziej skomplikowane etapy.
- Jedynie 24 proc. respondentów powierzyło całą inwestycję wyspecjalizowanej ekipie.
- Większość z nas na odświeżenie lokum przeznacza budżety nieprzekraczające 15 tys. zł.
Sposoby Polaków na tańsze odświeżenie wnętrz
Raport z maja 2026 roku pod nazwą „To my. Polacy o nieruchomościach” (zrealizowany przez agencję Inquiry) dobitnie potwierdza nowe realia rynkowe. Majstrowie zapraszani są na place budowy coraz rzadziej i to wyłącznie do precyzyjnie wyselekcjonowanych zadań specjalnych.
Dla właścicieli lokali nadrzędnym celem jest maksymalne obniżenie kosztów robocizny. Dlatego firmy wzywane są głównie do instalacji hydraulicznych, elektrycznych czy zaawansowanych przeróbek konstrukcyjnych, z którymi przeciętny Kowalski po prostu by sobie nie poradził. Resztę próbujemy wykonać sami z pomocą domowników.
Prace wykończeniowe realizowane bez ekipy
Brak wolnych środków wymusza naukę nowych umiejętności. Największą popularnością cieszą się zadania relatywnie proste, niewymagające posiadania drogich narzędzi specjalistycznych.
- Nakładanie gładzi i samodzielne malowanie ścian.
- Docinanie oraz układanie paneli podłogowych.
- Dokładny montaż listew przypodłogowych.
- Konstruowanie i skręcanie gotowych mebli z paczek.
- Pomniejsze, bieżące prace wykończeniowe.
Dom a mieszkanie: różnice w podejściu do fachowców
Statystyki uwidaczniają znaczący rozstrzał między posiadaczami dużych budynków a osobami dysponującymi mniejszymi lokalami. Na zmagania z pędzlem w ręku decyduje się aż 36 proc. gospodarzy domów jednorodzinnych, podczas gdy w blokach ten wskaźnik wynosi 25 proc.
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja, gdy mówimy o zrzuceniu całego ciężaru logistyki na firmę zewnętrzną. Pełny pakiet usług w blokach wybiera 30 proc. inwestorów, ale w domach robi to zaledwie 18 proc. Wynika to wprost z faktu, że powierzchnia do wykończenia w domach jest znacznie większa, co zmusza do drastycznego szukania oszczędności.
Pokolenie 30-latków woli pracować samodzielnie
Największą niezależnością na rynku wykazują się obecnie dorośli w przedziale wiekowym od 35 do 44 lat. Zaledwie ułamek tej grupy zatrudnia stałych wykonawców – aż 70 proc. decyduje się na opcję samodzielną, wsparcie znajomych lub system mieszany.
Podejście to rodzi jednak skrajne emocje. Z jednej strony rezygnacja z profesjonalistów pozwala ocalić tysiące złotych w domowym budżecie. Z drugiej, ewentualne pomyłki wykonawcze i błędy techniczne amatorów mogą błyskawicznie przerodzić się w kosztowne usterki wymagające drogich poprawek ekspertów.
Realne budżety przeznaczane na modernizację
Prowadzone przez nas inwestycje mieszkaniowe odbywają się pod ogromną presją finansową. Co drugi ankietowany zamknął wszystkie wydatki w kwocie do 15 tys. zł, a ogromna rzesza potrafiła odświeżyć przestrzeń, inwestując zaledwie ułamek tej sumy (poniżej 5 tys. zł).
Jedynie co piąta osoba (18 proc.) miała możliwość wydania od 15 do 30 tysięcy złotych na materiały i usługi. Te same statystyki pokazują, że na prawdziwe, generalne remonty mieszkań porywa się obecnie zaledwie 18 proc. badanych. Większość ogranicza się do powierzchownych, najbardziej palących modernizacji.
Konsekwencje oszczędności na robociźnie
Głównym motywatorem odrzucenia ofert firm budowlanych jest zatrzymanie gotówki w portfelu. Trzeba jednak pamiętać, że rezygnacja z kierownika budowy przesuwa cały ogrom obowiązków logistycznych na nas samych. To my musimy zamawiać kleje, koordynować harmonogram, przewidywać przestoje i brać pełną odpowiedzialność prawną za ostateczny efekt wizualny.
Choć cięcie kosztów na „robociźnie” to w 2026 roku dla wielu konieczność, pochopne samodzielne remontowanie mieszkania potrafi skończyć się finansową klapą. Zanim złapiesz za kielnię, precyzyjnie oszacuj własne umiejętności manualne i czas, którym realnie dysponujesz po godzinach pracy etatowej.