Po wakacjach nie wchodzi nowa podwyżka ceny energii dla gospodarstw domowych korzystających z taryf zatwierdzanych przez URE. Średnia cena sprzedaży energii w takich taryfach wynosi w 2026 roku 495,16 zł/MWh. Mimo to jesienią i zimą rachunek może wyraźnie wzrosnąć, jeśli gospodarstwo zacznie zużywać więcej prądu. Od 5 września obowiązują też nowe zasady taryf i rozliczeń, które mają uprościć rachunki gospodarstw domowych.
Z tego artykułu dowiesz się:
1. Czy prąd zdrożał po lecie 2026 roku?
2. Dlaczego rachunek zimą może być znacznie wyższy?
3. Nowe zasady od 5 września. Co zmienia się na rachunkach?
4. G11, G12 czy G13? Taryfa może mieć znaczenie zimą
5. Jak sprawdzić, gdzie naprawdę uciekają kilowatogodziny?
6. Jak przygotować domowy budżet na zimowe rachunki?
7. Co zrobić, gdy rachunku nie można zapłacić w terminie?
Początek jesieni może stworzyć mylne wrażenie, że wraz z końcem lata automatycznie zmienia się cena prądu. W przypadku gospodarstw domowych korzystających z taryf zatwierdzanych przez Prezesa URE takiej wrześniowej podwyżki jednak nie ma. Obowiązujące taryfy zostały ustalone na 2026 rok.
Nie oznacza to, że zimowy rachunek musi pozostać na poziomie z lipca czy sierpnia. Cena jednej kilowatogodziny i liczba zużytych kilowatogodzin to dwie różne rzeczy. Krótszy dzień, częstsze używanie suszarki, ogrzewania elektrycznego, bojlera, pompy ciepła czy dodatkowych grzejników może sprawić, że rachunek wzrośnie mimo niezmienionej taryfy.
Czy prąd zdrożał po lecie 2026 roku?
Nie ma nowej powszechnej podwyżki ceny energii elektrycznej wprowadzanej dla gospodarstw domowych wraz z początkiem września. Dla klientów korzystających z taryf sprzedażowych zatwierdzonych przez Prezesa URE średnia cena energii w 2026 roku wynosi 495,16 zł/MWh, czyli około 0,495 zł za kWh samej energii przed doliczeniem pozostałych elementów rachunku.
Ta cena jest średnio o około 1 proc. niższa od ceny mrożonej obowiązującej w 2025 roku. Jednocześnie od początku 2026 roku wzrosły taryfy dystrybucyjne. URE informowało o średnim wzroście stawek dystrybucyjnych o około 9,36 proc., natomiast stawki uwzględniające dodatkowe składniki rachunku wzrosły średnio o około 7,6 proc.
Te zmiany obowiązują jednak od początku roku. Jeżeli więc jesienią faktura nagle robi się znacznie wyższa niż latem, nie należy automatycznie tłumaczyć tego nową wrześniową ceną prądu. W pierwszej kolejności trzeba sprawdzić zużycie.
Dlaczego rachunek zimą może być znacznie wyższy?
Największą różnicę może zrobić sezonowe zwiększenie poboru energii. W domu ogrzewanym gazem lub ciepłem sieciowym wzrost może być stosunkowo niewielki. Sytuacja wygląda inaczej tam, gdzie prąd zasila ogrzewanie, pompę ciepła, bojler, podgrzewanie podłogowe albo przenośne grzejniki.
Jesienią dochodzi również dłuższe korzystanie z oświetlenia, częstsze suszenie ubrań w suszarce zamiast na zewnątrz oraz więcej czasu spędzanego w domu. Nawet jeżeli pojedyncze urządzenie nie wydaje się dużym obciążeniem, kilka dodatkowych godzin pracy każdego dnia może po miesiącu dać zauważalną różnicę w liczbie kWh.
Nie ma jednej oficjalnej wartości pokazującej, o ile każdemu gospodarstwu wzrośnie rachunek zimą. Wszystko zależy od sposobu ogrzewania, liczby mieszkańców, powierzchni domu, posiadanych urządzeń oraz rzeczywistego profilu zużycia.
Nowe zasady od 5 września. Co zmienia się na rachunkach?
Od 5 września 2026 roku obowiązuje nowe rozporządzenie dotyczące sposobu kształtowania taryf oraz rozliczeń energii elektrycznej. Z punktu widzenia gospodarstw domowych jedną ze zmian jest przeniesienie opłaty abonamentowej do części obrotowej rachunku. Ma to ułatwić porównywanie taryf regulowanych z ofertami rynkowymi.
Istotna zmiana dotyczy także odbiorców posiadających licznik zdalnego odczytu. Sprzedawca ma informować takiego klienta o możliwości rozliczania rachunków na podstawie rzeczywistego zużycia. Konsument może dzięki temu świadomie wybrać między rozliczeniem wynikającym z realnych odczytów a systemem prognoz.
Nowe przepisy nie oznaczają automatycznej obniżki każdej faktury. Mogą jednak ułatwić kontrolowanie wydatków i szybciej pokazać moment, w którym rzeczywiste zużycie zaczyna gwałtownie rosnąć.
G11, G12 czy G13? Taryfa może mieć znaczenie zimą
Najpopularniejsza jest taryfa G11, w której cena energii pozostaje taka sama niezależnie od godziny poboru. URE podaje, że korzysta z niej blisko 90 proc. gospodarstw domowych objętych taryfami regulowanymi. Jest wygodna dla osób, które korzystają z urządzeń elektrycznych przez cały dzień i nie chcą przenosić ich pracy na określone godziny.
W taryfie G12 doba jest podzielona na strefę droższą i tańszą. Może to być szczególnie interesujące dla gospodarstw, które są w stanie przesunąć znaczną część poboru poza godziny szczytu. Dotyczy to między innymi ogrzewania elektrycznego, podgrzewania wody, zmywarki czy pralki. G13 dzieli dobę na trzy strefy cenowe.
Zmiana taryfy nie gwarantuje oszczędności. Przed podjęciem decyzji trzeba sprawdzić godziny poszczególnych stref u własnego sprzedawcy i policzyć, jaka część obecnego zużycia faktycznie mogłaby zostać przeniesiona do tańszego okresu.
Jak sprawdzić, gdzie naprawdę uciekają kilowatogodziny?
Najlepszym punktem odniesienia nie jest kwota z rachunku, lecz liczba zużytych kWh. Porównaj zużycie z sierpnia, września i późniejszych miesięcy z analogicznym okresem poprzedniego roku. Jeżeli cena i taryfa są podobne, a liczba kWh mocno rośnie, przyczyny trzeba szukać w sposobie korzystania z urządzeń.
Przy liczniku zdalnego odczytu kontrola jest znacznie łatwiejsza, ponieważ dane o poborze mogą być dostępne z dużo większą częstotliwością niż przy tradycyjnym odczycie. Pozwala to sprawdzić, czy największe skoki występują w czasie pracy ogrzewania, podgrzewania wody albo innych energochłonnych urządzeń.
Przy ogrzewaniu elektrycznym szczególnie istotne jest ograniczenie pracy dodatkowych grzejników w pustych pomieszczeniach oraz takie ustawienie urządzeń, aby nie zużywały energii bez potrzeby. URE wskazuje również na możliwość dopasowania taryfy do godzin, w których zużywa się najwięcej prądu.
Jak przygotować domowy budżet na zimowe rachunki?
Jeżeli wiesz z poprzednich lat, że od listopada rachunek jest wyższy niż latem, nie czekaj na pierwszą dużą fakturę. Sprawdź ubiegłoroczne zużycie z kilku zimowych miesięcy i potraktuj je jako punkt wyjścia do planowania wydatków. Przy obecnych taryfach łatwiej założyć większy zapas na zużycie niż próbować przewidzieć jedną dokładną kwotę rachunku.
Dobrym rozwiązaniem jest odkładanie już jesienią części nadwyżki na koncie oszczędnościowym. Jeżeli rachunki za media opłacasz automatycznie ze swojego konta osobistego, ustaw również alert salda lub przypomnienie kilka dni przed terminem płatności.
Ważniejsze od jednorazowego wyłączania pojedynczej lampki jest ograniczenie pracy urządzeń pobierających dużo energii przez wiele godzin. Przy elektrycznym ogrzewaniu, podgrzewaniu wody lub suszeniu ubrań nawet niewielka korekta czasu pracy może mieć większe znaczenie niż oszczędności na urządzeniach używanych sporadycznie.
Co zrobić, gdy rachunku nie można zapłacić w terminie?
Od 2026 roku rozszerzono ochronę gospodarstw domowych znajdujących się w trudnej sytuacji energetycznej. W zależności od sytuacji i programu stosowanego przez sprzedawcę możliwe może być między innymi odroczenie terminu płatności, rozłożenie zadłużenia na raty, odstąpienie od naliczania odsetek, a w określonych przypadkach także częściowe lub całkowite umorzenie zaległości.
Jeżeli wiadomo już, że zimowa faktura przekroczy możliwości domowego budżetu, lepiej skontaktować się ze sprzedawcą przed powstaniem większego zadłużenia. Szczegółowe formy wsparcia zależą od programu przygotowanego przez danego sprzedawcę i od sytuacji konkretnego gospodarstwa domowego.
Przy nagłym skoku rachunku sprawdź również okres rozliczeniowy, liczbę kWh, sposób dokonania odczytu, taryfę oraz to, czy faktura została wystawiona na podstawie rzeczywistego zużycia czy prognozy. Dopiero po takim porównaniu można stwierdzić, czy wyższa kwota jest skutkiem zimowego poboru energii, czy wymaga wyjaśnienia ze sprzedawcą.