Unijna dyrektywa 2024/825 zakładała stosowanie nowych zasad ochrony konsumentów od 27 września 2026 r., ale polska ustawa wdrażająca te przepisy została uchwalona z datą wejścia w życie 27 września 2027 r. Senat 24 września 2026 r. przyjął ją bez poprawek, dlatego najważniejszą informacją dla kupujących jest dziś roczne przesunięcie krajowych zmian.
Z tego artykułu dowiesz się:
1. Co wydarzyło się z datą 27 września 2026?
2. Jakie praktyki związane z greenwashingiem mają być zakazane?
3. Co zmieni się w oznaczeniach środowiskowych i certyfikatach?
4. Jakie informacje o trwałości, naprawie i aktualizacjach ma dostać konsument?
5. Czy od 27 września 2026 obowiązują już unijne oznaczenia gwarancji?
6. Co konsument powinien sprawdzać do czasu wejścia polskiej ustawy?
Temat jest łatwy do pomylenia, bo w unijnych dokumentach nadal widnieje data 27 września 2026 r. Dyrektywa zobowiązała państwa członkowskie do stosowania przepisów od tego dnia, jednak polski parlament przyjął ustawę z późniejszym terminem. Na dzień 28 września 2026 r. nie można więc uczciwie napisać, że cały nowy pakiet polskich przepisów dotyczących greenwashingu już obowiązuje.
Jednocześnie ochrona przed wprowadzaniem konsumentów w błąd nie zaczyna się od zera. UOKiK już na podstawie obecnych przepisów może kwestionować przekazy, które sugerują nieistniejące korzyści środowiskowe. Nowa ustawa ma przede wszystkim doprecyzować katalog praktyk i obowiązków informacyjnych.
Co wydarzyło się z datą 27 września 2026?
Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/825 została przyjęta w 2024 r. Państwa członkowskie miały przyjąć przepisy wdrażające do 27 marca 2026 r. i stosować je od 27 września 2026 r. Polski projekt trafił jednak do prac parlamentarnych później.
Sejm uchwalił ustawę 4 września 2026 r. W toku prac komisji termin wejścia w życie został przesunięty o rok — na 27 września 2027 r. Senat 24 września przyjął ustawę bez poprawek. Na moment przygotowania tego materiału oznacza to, że uchwalony tekst przewiduje roczne vacatio legis, a dalsze czynności procesu ustawodawczego muszą jeszcze zostać zakończone.
Dla konsumenta praktyczny wniosek jest prosty: 27 września 2026 r. nie stał się w Polsce dniem automatycznego wejścia całego katalogu nowych krajowych obowiązków. Warto rozdzielać harmonogram unijnej dyrektywy od daty wpisanej do polskiej ustawy.
Jakie praktyki związane z greenwashingiem mają być zakazane?
Nowe regulacje mają uderzać przede wszystkim w pseudoekologiczny marketing. Chodzi o sytuacje, w których firma sugeruje, że produkt, usługa lub cała działalność są bardziej przyjazne środowisku, niż wynika to z rzeczywistych cech i dostępnych dowodów.
Dyrektywa rozszerza listę praktyk zakazanych w każdych okolicznościach. Obejmuje m.in. prezentowanie oznaczenia dotyczącego zrównoważonego charakteru, które nie opiera się na systemie certyfikacji ani nie zostało ustanowione przez organ publiczny. Ograniczone mają być też ogólne twierdzenia środowiskowe, jeżeli przedsiębiorca nie potrafi wykazać odpowiedniej efektywności środowiskowej istotnej dla takiego komunikatu.
Znaczenie ma także zakres twierdzenia. Jeżeli korzyść środowiskowa dotyczy tylko jednego elementu produktu, przekaz nie powinien tworzyć wrażenia, że obejmuje cały produkt albo działalność przedsiębiorcy. Nowe przepisy mają ułatwić ocenę takich przypadków i ograniczyć marketing oparty na nieprecyzyjnych „zielonych” hasłach.
Co zmieni się w oznaczeniach środowiskowych i certyfikatach?
Jednym z najbardziej widocznych obszarów zmian będą dobrowolne znaki i etykiety sugerujące walory środowiskowe lub społeczne. Zgodnie z kierunkiem przyjętym w dyrektywie takie oznaczenia mają mieć wiarygodną podstawę: system certyfikacji albo ustanowienie przez władze publiczne.
Ma to ograniczyć sytuacje, w których przedsiębiorca tworzy własny znak wyglądający jak niezależny certyfikat, choć w rzeczywistości kryteria zostały ustalone przez niego samego. UOKiK już we wrześniu 2026 r. prowadził postępowania dotyczące sposobu przedstawiania ocen środowiskowych produktów, pokazując, że problem greenwashingu jest badany również na gruncie obecnego prawa.
Dla kupującego oznaczenie na opakowaniu nie powinno więc być traktowane jako dowód tylko dlatego, że ma zielony kolor albo brzmi oficjalnie. Warto sprawdzić, kto przyznał znak, jakie kryteria stoją za oceną i czy informacje pozwalają zweryfikować rzeczywistą podstawę deklaracji.
Jakie informacje o trwałości, naprawie i aktualizacjach ma dostać konsument?
Drugi filar zmian dotyczy informacji potrzebnych do oceny trwałości produktu. Ustawa przewiduje rozszerzenie obowiązków informacyjnych m.in. o informacje o handlowej gwarancji trwałości, minimalnym okresie aktualizacji dla towarów z elementami cyfrowymi, treści i usług cyfrowych oraz o możliwościach naprawy.
W określonych sytuacjach konsument ma także otrzymywać informacje o dostępności części zamiennych, ich szacunkowym koszcie i sposobie zamawiania, o instrukcjach naprawy i konserwacji oraz o ograniczeniach napraw. Zakres obowiązku zależy jednak od tego, jakie dane producent udostępni sprzedawcy i jakie warunki przewidują poszczególne przepisy.
Założenie jest takie, aby decyzja zakupowa nie opierała się wyłącznie na cenie i reklamie. Informacja o tym, jak długo produkt może być wspierany, czy można go naprawić i czy producent udziela dodatkowej gwarancji trwałości, ma stać się bardziej porównywalna między ofertami.
Czy od 27 września 2026 obowiązują już unijne oznaczenia gwarancji?
Osobnym elementem jest rozporządzenie wykonawcze Komisji (UE) 2025/1960. Ustala ono wzór zharmonizowanej informacji o prawnym obowiązku zapewnienia zgodności towaru z umową oraz wzór oznakowania dla handlowej gwarancji trwałości. Rozporządzenie wskazuje 27 września 2026 r. jako datę rozpoczęcia stosowania i jest bezpośrednio stosowane w państwach UE.
Nie należy jednak z tego wyciągać wniosku, że opóźniona polska ustawa już obowiązuje. Rozporządzenie określa wzory unijnych informacji i oznaczeń, natomiast krajowe obowiązki wynikające z wdrażanej dyrektywy wymagają odpowiedniej podstawy w polskich przepisach. To właśnie dlatego status krajowego procesu ustawodawczego jest dla sprzedawców i konsumentów tak ważny.
W praktyce jesienią 2026 r. mogą więc równolegle funkcjonować unijne akty dotyczące wzorów informacji oraz polskie przepisy, które jeszcze nie zawierają całego nowego pakietu wdrażającego dyrektywę 2024/825.
Co konsument powinien sprawdzać do czasu wejścia polskiej ustawy?
Do czasu wejścia nowych przepisów nadal warto krytycznie oceniać hasła typu „eko”, „zielony”, „neutralny” czy „przyjazny środowisku”. Najważniejsze jest sprawdzenie, czy za deklaracją stoi konkretny, mierzalny i możliwy do zweryfikowania fakt, a nie tylko ogólna sugestia marketingowa.
Przy oznaczeniach środowiskowych pomocne jest ustalenie, kto je przyznał i jakie są kryteria. Przy sprzęcie i produktach cyfrowych warto zwracać uwagę na okres aktualizacji, warunki naprawy, dostępność części oraz rzeczywisty zakres gwarancji, niezależnie od tego, czy nowe obowiązki informacyjne są już formalnie stosowane.
Jeżeli przedsiębiorca przedstawia produkt jako ekologiczny w sposób mogący wprowadzać w błąd, konsument nie musi czekać do 2027 r., aby kwestionować taki przekaz. Obecne przepisy o nieuczciwych praktykach rynkowych nadal obowiązują, a UOKiK może podejmować działania wobec przekazów, które zniekształcają decyzje zakupowe. Nowa ustawa ma ten system uszczegółowić i ujednolicić.