Prezes UOKiK nałożył ponad 570 mln zł kar na Jeronimo Martins Polska, 29 firm transportowych i osiem osób fizycznych. Według Urzędu przewoźnicy obsługujący centra dystrybucyjne Biedronki ograniczali możliwość przechodzenia kierowców do konkurencyjnych firm, a właściciel sieci miał koordynować porozumienie.
Z tego artykułu dowiesz się:
1. Za co UOKiK nałożył ponad 570 mln zł kar?
2. Jak miał działać mechanizm blokowania kierowców?
3. Ile wyniosła kara dla Jeronimo Martins Polska?
4. Jakie skutki porozumienie mogło mieć dla pracowników?
5. Jak UOKiK doszedł do decyzji i co dał program leniency?
6. Czy decyzja jest ostateczna i co mówi Biedronka?
Sprawa dotyczy rynku pracy, a nie cen w sklepach czy warunków promocji. UOKiK uznał, że firmy transportowe współpracujące przy obsłudze centrów dystrybucyjnych Biedronki nie powinny uzgadniać między sobą zasad ograniczających zatrudnianie kierowców od konkurentów.
To ważne rozróżnienie, bo prawo konkurencji chroni nie tylko klientów kupujących towary. Konkurencja działa również na rynku pracy: firmy powinny samodzielnie decydować, kogo zatrudnią i jakie warunki zaoferują pracownikom.
Za co UOKiK nałożył ponad 570 mln zł kar?
Według UOKiK przewoźnicy obsługujący centra dystrybucyjne Biedronki uzgodnili, że nie będą konkurować o kierowców zatrudnionych u innych uczestników porozumienia. Takie uzgodnienia określa się często jako porozumienia no-poach, czyli ograniczające wzajemne „podbieranie” pracowników.
Urząd wskazuje, że Jeronimo Martins Polska miała pełnić rolę organizatora i koordynatora. Spółka miała egzekwować ustalone warunki oraz pośredniczyć w wymianie informacji pomiędzy przewoźnikami. UOKiK ocenił takie zachowanie jako ograniczenie konkurencji na rynku pracy.
Łączne kary przekroczyły 570 mln zł. Objęto nimi Jeronimo Martins Polska, 29 firm transportowych oraz osiem osób fizycznych odpowiedzialnych za udział w praktykach.
Jak miał działać mechanizm blokowania kierowców?
Mechanizm opisany przez Urząd uderzał bezpośrednio w możliwość zmiany pracodawcy. Kierowca zatrudniony w jednej z firm obsługujących dane centrum dystrybucyjne nie mógł po prostu przejść do innego przewoźnika działającego w tym samym systemie. W praktyce wymagana miała być zgoda poprzedniego pracodawcy.
Jeżeli zgody nie było, kierowca mógł zostać objęty blokadą i przez określony czas nie mieć możliwości świadczenia pracy w danym centrum dystrybucyjnym dla innej firmy. Według informacji opisywanych po decyzji okres takiej karencji zależał od centrum i mógł trwać kilka miesięcy.
UOKiK wskazuje, że porozumienie funkcjonowało od czerwca 2017 r. co najmniej do lutego 2024 r., kiedy Urząd przeprowadził przeszukania. Taka konstrukcja mogła skutecznie zniechęcać konkurencyjnego przewoźnika do zatrudnienia osoby, która przez część czasu nie mogłaby wykonywać pracy w miejscu, do którego była potrzebna.
Ile wyniosła kara dla Jeronimo Martins Polska?
Największa część sankcji przypadła na Jeronimo Martins Polska. Według danych publikowanych po decyzji kara dla właściciela sieci Biedronka wyniosła 525 535 050 zł. Pozostałe sankcje rozdzielono pomiędzy 29 przedsiębiorców transportowych i osiem osób fizycznych.
Wysokość kar dla firm transportowych była bardzo zróżnicowana. Wśród największych sankcji znalazły się kwoty liczone w kilku milionach złotych, a w przypadku mniejszych podmiotów kary były znacznie niższe. Osobne sankcje nałożono również na właścicieli, wspólników lub menedżerów uznanych za odpowiedzialnych za udział w porozumieniu.
Kwota przekraczająca pół miliarda złotych pokazuje skalę, z jaką organ potraktował sprawę. Nie jest to jednak kara za samo istnienie współpracy handlowej pomiędzy siecią a przewoźnikami, lecz za ustalenia, które według Urzędu ograniczały konkurencję o pracowników.
Jakie skutki porozumienie mogło mieć dla pracowników?
Najbardziej praktycznym skutkiem dla kierowcy mogła być utrata swobody wyboru lepszej oferty zatrudnienia. Jeżeli konkurencyjne firmy nie rywalizują o pracownika, maleje presja na oferowanie wyższego wynagrodzenia, korzystniejszego grafiku albo innych warunków pracy.
UOKiK już na etapie stawiania zarzutów wskazywał, że takie porozumienia mogą ograniczać mobilność zawodową. Kierowca posiadający doświadczenie i kwalifikacje mógł mieć problem z przejściem do innego przewoźnika nie dlatego, że nie spełniał wymagań, lecz dlatego, że wcześniej pracował u uczestnika porozumienia.
Według relacji po decyzji mechanizm mógł dotyczyć kilku tysięcy kierowców. Właśnie dlatego sprawa ma znaczenie szersze niż relacje pomiędzy dużą siecią handlową i jej kontrahentami: dotyczy również zasad uczciwej konkurencji o pracownika.
Jak UOKiK doszedł do decyzji i co dał program leniency?
Postępowanie nie zaczęło się we wrześniu 2026 r. Już w 2024 r. UOKiK informował o postępowaniu wyjaśniającym i przeszukaniach w siedzibach firm, a w lipcu 2025 r. Prezes Urzędu postawił zarzuty Jeronimo Martins Polska, 32 firmom transportowym oraz ośmiu osobom fizycznym.
Ostateczna decyzja objęła 29 firm transportowych. Jeden z uczestników porozumienia skorzystał z programu łagodzenia kar, czyli leniency. Firma Międzynarodowy i Krajowy Przewóz Towarów Kazimierz Olszański przekazała UOKiK informacje dotyczące funkcjonowania zmowy. Ponieważ zrobiła to już po rozpoczęciu postępowania i zgromadzeniu przez Urząd istotnych dowodów, nie uzyskała całkowitego zwolnienia, ale kara została obniżona o 50 proc. do ponad 166,6 tys. zł.
Decyzja była także opiniowana przez Komisję Europejską. Według informacji przekazywanych po jej wydaniu Komisja zgodziła się z argumentacją UOKiK, że doszło do naruszenia reguł konkurencji.
Czy decyzja jest ostateczna i co mówi Biedronka?
Nałożenie kary przez Prezesa UOKiK nie oznacza automatycznie, że sprawa jest prawomocnie zakończona. Adresaci decyzji mogą skorzystać ze środków odwoławczych i skierować sprawę do sądu. Dlatego kwot wskazanych w decyzji nie należy traktować jako wyniku, którego nie można już zakwestionować.
Jeronimo Martins Polska przekazała mediom, że jest zaniepokojona sposobem komunikowania decyzji przed jej doręczeniem właściwym podmiotom. Stanowisko spółki oznacza, że dalszy etap sporu może przenieść się na drogę sądową, gdzie oceniane będą ustalenia Urzędu i argumenty ukaranych przedsiębiorców.
Dla pracowników najważniejszy sygnał jest jednak szerszy: porozumienie pracodawców lub współpracujących firm, które ogranicza możliwość przejścia do konkurenta, może zostać uznane za niedozwolone ograniczenie konkurencji. Sam fakt, że ustalenia dotyczą zatrudnienia, a nie ceny towaru lub usługi, nie wyłącza zainteresowania UOKiK.