Miliony Polaków spłacających zobowiązania hipoteczne z wielką nadzieją przyglądały się niedawnym odczytom makroekonomicznym, licząc na rychłe odczuwalne ulżenie domowym budżetom. Gwałtowne wyhamowanie dynamiki cenowej zrodziło uzasadnione spekulacje, że Rada Polityki Pieniężnej znacznie odważniej i szybciej przystąpi do łagodzenia polityki monetarnej. Najświeższe prognozy analityków rynkowych brutalnie jednak weryfikują te optymistyczne założenia. Proces urealniania kosztu pieniądza w Polsce został niespodziewanie zablokowany, a winowajcą okazuje się powrót do pełnych stawek podatkowych na stacjach paliw, co napędzi kolejną falę inflacyjną.
Dla ogromnej armii osób uwięzionych w wysokich ratach kredytów mieszkaniowych, kluczowym pytaniem pozostaje niezmiennie: kiedy miesięczne przelewy do banków zaczną w końcu zauważalnie maleć? Jeszcze kilkanaście dni temu, pod wpływem korzystnych zawirowań na rynkach międzynarodowych, realizacja scenariusza zakładającego rychłe obniżki stóp wydawała się być na wyciągnięcie ręki. Dzisiaj, po dokładnym przeanalizowaniu decyzji fiskalnych, eksperci nie mają wątpliwości – proces ten zostanie zamrożony na znacznie dłużej.
Radykalna korekta cen światowego surowca oraz chwilowe, niespodziewane tąpnięcie inflacji bazowej mocno zmodyfikowały dotychczasową retorykę członków RPP. Wywołuje to gigantyczne emocje społeczne, ponieważ od gwałtownego lipcowego odbicia głównego wskaźnika CPI bezpośrednio zależy to, jak długo koszt kapitału w Polsce pozostanie na obecnym, skrajnie bolesnym dla konsumentów poziomie.
Gwałtowny zwrot rynkowy: Podwyżki stóp znikają z radaru
Jeszcze do niedawna inwestorzy instytucjonalni oraz gracze giełdowi całkiem poważnie wkalkulowywali w swoje strategie scenariusz zakładający dalsze zacieśnianie polityki pieniężnej i kolejne podwyżki stóp. Po zdecydowanym wygaszeniu presji popytowej na globalnym rynku surowcowym wektor działań uległ całkowitemu odwróceniu – rynek definitywnie przestał wyceniać wzrost kosztu kapitału, a analitycy ponownie zaczęli nieśmiało kreślić terminy pierwszych cięć.
Kluczowym wsparciem dla tej korekty okazał się czerwcowy odczyt CPI, który zaskoczył analityków skalą spadku. Presję inflacyjną skutecznie tonowały dynamicznie taniejące produkty spożywcze oraz trzymiesięczny, preferencyjny pakiet osłonowy, polegający na czasowym obniżeniu akcyzy oraz podatku VAT na stacjach paliw. Twarde wskaźniki ekonomiczne, na których opierają się bieżące symulacje rynkowe, prezentują się następująco:
- Cena ropy naftowej typu Brent zaliczyła spektakularny zjazd ze 120 USD do około 70 USD za baryłkę.
- Oficjalna inflacja CPI w czerwcu spadła do poziomu 2,5 proc., trafiając idealnie w punktowy cel inflacyjny NBP.
- Przywrócenie standardowej stawki 23 proc. VAT na paliwa ma wybić wskaźnik inflacji w okolice 3,5 proc.
- Rada Polityki Pieniężnej na najbliższym posiedzeniu utrzyma stopę referencyjną na poziomie 3,75 proc.
- Jeśli konflikt na linii USA–Iran nie ulegnie eskalacji, w 2027 roku realne stają się dwie obniżki stóp o 25 pb.
Ceny paliw detonatorem nowej fali inflacyjnej
Nadchodzące miesiące będą bezwzględnym testem dla optymistycznego scenariusza rynkowego. Wraz z nadejściem lipca przestały obowiązywać tarcze osłonowe, a powrót do pełnego wymiaru podatku VAT na stacjach paliw sprawi, że inflacja momentalnie powróci w rejon 3,5 proc., osiągając tym samym górną barierę dopuszczalnych odchyleń od oficjalnego celu narodowego banku.
Zgodnie z najnowszymi, chłodnymi szacunkami ekonomistów banku PKO BP, same tylko korekty cen na pylonach stacji paliw dorzucą w sposób bezpośredni aż 0,7 punktu procentowego do rocznej dynamiki wskaźnika CPI. Taki stan rzeczy diametralnie zmieni percepcję danych makroekonomicznych – czerwcowy sukces statystyczny odejdzie w zapomnienie, a lipcowe odbicie skutecznie zamrozi jakiekolwiek dyskusje o szybkich obniżkach.
Jastrzębia postawa RPP: Wyczekiwanie zamiast cięcia stóp
Podczas zaplanowanego posiedzenia decyzyjnego, Rada Polityki Pieniężnej z ogromnym prawdopodobieństwem pozostawi stopę referencyjną na dotychczasowym, wysokim poziomie wynoszącym 3,75 proc. Dla analityków rynkowych znacznie ważniejszy od samej decyzji będzie jednak oficjalny komunikat po posiedzeniu oraz jastrzębi ton konferencji prasowej prezesa NBP Adama Glapińskiego.
Oficjalne stanowisko poznamy tradycyjnie wokół godziny 16:00, natomiast wystąpienie szefa banku centralnego zaplanowano na kolejny dzień na godzinę 15:00. Inwestorzy będą gorączkowo poszukiwać odpowiedzi na pytanie, czy najnowsza, lipcowa projekcja departamentu analiz pokazuje trwały i bezpieczny powrót inflacji do poziomu 2,5 proc. najpóźniej w połowie 2027 roku.
Prognoza dla portfela: Jak długo raty utrzymają się na obecnym poziomie?
Dla osób uwiązanych w długoterminowych umowach kredytowych najważniejszy, końcowy wniosek ma charakter wybitnie ostrożnościowy – w najbliższych miesiącach nie ma najmniejszych fundamentów ekonomicznych do szybkiej redukcji miesięcznych obciążeń. Kredytobiorcy odczują realną ulgę dopiero wtedy, gdy realne procesy dezinflacyjne trwale zakorzenią się w polskiej gospodarce, co pozwoli na bezpieczne poluzowanie śrub monetarnych.
Temat modyfikacji stóp powróci na wokandę dopiero po zakończeniu tradycyjnych wakacji monetarnych. Pod koniec sierpnia RPP zbierze się na posiedzeniu o charakterze wyłącznie niedecyzyjnym, z kolei podczas kluczowego, wrześniowego zjazdu inflacja wciąż będzie przekraczać barierę 3,5 proc., co ostatecznie odbiera Radzie przestrzeń do jakichkolwiek pośpiesznych ruchów.
Przed konsumentami rozpościera się zatem długi czas wymuszonego oczekiwania. Jeżeli czynniki zewnętrzne lub geopolityczne ponownie nakręcą dynamikę cenową, RPP bez wahania odłoży zapowiadane cięcia na kolejne kwartały. Oznacza to, że wysokie raty kredytów pozostaną z nami znacznie dłużej, niż powszechnie prognozowano jeszcze kilka tygodni temu.